środa, 23 lipca 2014

117

Mam wrażenie, że po roku  jazdy na karuzeli wróciłam do domu. Pierwszy tydzień przespałam. Teraz powoli odnajduję się w domowym rytmie. Pogoda pozwala rozpoczynać dzień od śniadania na tarasie. Potem normalny obiad, a nie zapiekanka łykana w biegu.  Jeszcze robię jakieś rozliczenia, ale to już naprawdę koniec mojej współpracy z Włochami . Pod każdym względem.

****
Plantacja truskawek  na balkonie złapała mączniaka. Opryskuję je, rozsadziłam, ale nie wiem czy uda się je uratować. Hortensje pięknie zakwitły i przekwitły. Czekam na nowe. Fuksja nie rozpieszcza mnie nadmiarem kwiecia. Niestety mści się  brak czasu na wszystko.

****
W sobotę wyjeżdżamy do naszej meliny w Chorwacji. Czekam, dni  odliczam.

****

2 komentarze:

moje-waterloo pisze...

Ach - balkon! Ach - Chorwacja! Ach - wszystko.
Zazdraszczam i życzę owocnej podróży :)

Zimt pisze...

Dzięki